- Jesteś?
- Tak, a TY?
A ja jestem nie-do-końca. Niech Cię nie zwiedzie moja fizyczna obecność. Duchowo jestem tysiące kilometry stąd. Próbuję zdefiniować ten stan. Brak. Brak powietrza. Duszę się. Własnymi myślami.

Odkrycie tygodnia: Jak to jest mieć kociaka - Weź puchaty kocyk, który suszył się na słońcu i owiń się nim cały. To jest to uczucie, którego doświadczysz, kiedy Twój nowy kot zaśnie Ci na kolanach. Czyli nowy futrzasty traktorek w moim domu :) Czarny rzecz jasna. Stworzenie na wskroś wielofunkcyjne: masażer antycelulitowy, poduszka pod głowę w nocy, błyskawiczny poprawiacz humoru(pokaaaaż na co Cię staaaać... ale NIE JEDEN raz!!), trener fitnessu ("goń mnie! właśnie łażę po stoleeee :D"), termoforek, maskotka do przytulania o każdej porze dnia i nocy (wiecznie niezaspokojona potrzeba czułości), darmowy peeling, pomoc domowa (szczególnie w czasie zmywania - a ponoć koty wody się boją :D), budzik (niestety, bez możliwości przestawienia godziny budzenia - z niewiadomych powodów doświadczam od niego nagłych przypływów czułości regularnie o 4:34 nad ranem, czyli "och tak Cię śtraśnie kocham...WEŹ MNIE POMIZIAJ !"), ew. budzik dla sąsiadów - głośno manifestujący swoje niezadowolenie w przypadku wywalenia z pokoju. I niech mnie ktoś jeszcze zapyta, czemu KOT, a nie pies ! :)

upijam się
sokiem pomarańczowym.
"To co, teraz anoreksja? :D"

[tęsknię
za Twoją dłonią
w mojej
na krakowskim peronie.]



________________________________________



Komentarze: