Zamknięte, bo nieczynne. ;)





____________________
archiwum.
115.
14.02.2010
Ta notka jest notką pożegnalną. Piszę to niejako ze smutkiem, żal mi zostawiać tu kawał historii. Ale żeby iść naprzód czasem dobrze zostawić wszystko za sobą... Ten blog był jedynym miejscem, w którym umiałam jakkolwiek wyrazić swoje myśli, bez zbędnych pozorów i masek albo obracania wszystkiego w żart. Niestety, ostatnio zgubiłam gdzieś to poczucie niezależności i zbyt często zastanawiam się w czasie pisania co mogę, a co zostanie uznane za marudzenie czy też zbytnio obnażę prawdę przed tymi, którzy znać jej nie powinni. Dlatego nie porzucam pisania, ale zmieniam adres. Może jako jednej z tysięcy anonimowych w blogosferze, będzie mi łatwiej... Przyznam, że ciężko mi się rozstać z lumineuse, zdążyłam się już przyzwyczaić do starej, poczciwej lumi. Ale jej już nie ma. I nie będzie więcej. Nie jestem już tą samą osobą co na początku tego bloga. Nawet nie tą sprzed miesiąca.

Lumi zostaje z powodów logistycznych na setmanowym forum, a reszta lumineusowych kont, maili, namiarów... Koniec.

Jeśli ktoś miałby chęć odezwać się czasem - podaję jedyny namiar, którego z powodów oczywistych nie zmieniam - manager@setman.pl

Ahoj !

4.



114.
11.02.2010
I tęsknię za Warszawą, za poranną kawą z Twojego kubka, za fajkami w środku nocy. I wiem, że ta piaskownica nie dla mnie jest, że będzie boleć, bo zamiast piasku rozżarzony węgiel. Wiem. I mimo wszystko - nie potrafię.


Już niedługo.
Zmiany, zmiany, zmiany.
Daj mi jeszcze tylko
chwilkę.

2.



113,
08.02.2010
To wszystko jest bez sensu.
Nie mam już ochoty nic udawać.

A teraz jeśli nie będę umiał powstrzymać się od śmiechu
to nie masz prawa, pijany starcze, policzyć tego grzechu...


2.



112.
04.01.2010
no i wróciłam Ci ja ze Schwarzwaldu. magicznie magicznie magicznie. cisza przerywana cichymi dźwiękami fortepianu. zapach choinki, wiersze na szczycie, nieznajomi mówiący 'hallo' na ulicy. pozytywnie bardzo. tak bardzo-bardzo..

tydzień się zarzekałam, że nie wyduszę z siebie zdania po angielsku, toteż komunikacja będzie migowa bądź wcale nie będzie. zapomniałam tylko, że jesteśmy 30km od Strasbourga i wszyscy mówią po francusku. Ach tak, przykro mi, po francusku też nie mówię. [wtf?! a to nie Ty jesteś tą tłumaczką, dzięki której ON zrozumiał... ?!]

po wigilii spędzonej wśród Niemców poleciały same pochwały na temat mojego mówionego francuskiego i angielskiego. nic nie rozumiem, nawet nie zauważyłam w którym języku mówię momentami. nie, to nic nie znaczy. umysł płata mi figle. jak boga kocham.

nie będzie podsumowania roku, bo nie ma czego podsumowywać. nie będzie bezsensownych postanowień, których nikt nigdy nie realizuje. jeszcze będzie na to czas. nowy rok się nie zaczął, stary nie skończył. nie tak, nie tam, nie wtedy.muszę nastroić wreszcie gitarę. o tak.

odwiedzam stare kąty
kąty, których już nie ma
nie lubię tej pustki
zupełnie jakby ktoś
skasował razem ze słowami emocje
które kiedyś dawały nadzieję
i były światełkiem
w tym pieprzonym tunelu.

potrzebuję zająć czymś umysł.
planuję szalony remont pokoju. a co mi tam.
potrzebuję zmian.
potrzebuję, żeby mnie ktoś upił

ja nie wiem jak to jest, że wszyscy potrzebują coś mówić, gadać, paplać, opowiadać, zachwalać, krytykować, plotkować, doradzać, planować, gdybać, przytakiwać, wyrażać własne pieprzone zdanie, które i tak nic nie wnosi. milcz. ciszą do mnie mów. siądź naprzeciw, dotykając niemożliwego. daj odetchnąć od słów.

odplątaj mnie. proszę.
tak bardzo teraz tego potrzebuję...

jestem taka obca
kiedyś mnie nie poznasz.
ciaglejestemsamciaglejestemsamciaglejestemsam.

boję się
wieczorami.
w mojej szafie czai się potwór.
włochaty.
_________________________________________________
aniele mój
choć przez chwilę
bądź blisko
bym poczuć mogła
ciepło twego głosu
gdzieś w środku nocy
gdy zgaśnie światło
gdy znów braknie wiary

spraw bym mogła poczuć
tą małą dziewczynkę we mnie
biegającą po łące
wpatrzoną ufnie w twe oczy
wtuloną w twą dłoń
tak ciepłą
tak lekką
jak wiatr
w niedzielne południe

uczyń mój uśmiech
prawdziwym
gdzie jesteś
gdzie jesteś, aniele mój?
[23.12.2009]


5.



111.
10.12.2009
Pustynia. Na horyzoncie pojawiają się ludzie. Idą w moim kierunku. Wyglądają na przyjaźnie nastawionych, uśmiechają się do mnie serdecznie. Przystają na chwilę, by ze mną porozmawiać. Mówią jednak w języku, którego nie rozumiem. Po nieskutecznej próbie komunikacji, ruszają w dalszą drogę.
A mnie zostawiają z bezradnie opuszczonymi rękoma.

teraz gdy mój okręt tonie
ty stoisz po ich stronie
wołasz
'sam sobie narysuj świat!'

znów słucham 'Ostrości na nieskończoność'
nie jest dobrze
okłamali mnie z nadzieją, że
uwierzyłem i przestanę chcieć.
chciałbym tylko nadzieję ocalić od zła.

[Nie ufaj mi, gdy rozum śpi.]

3.



110.
05.12.2009
oglądam 2 serie Dr House'a pod rząd.
działa lepiej niż jakakolwiek terapia.
mam urlop od siebie,
od Ciebie,
od białego i czarnego
nie myślę.
nie komplikuję.
nie zapętlam się.

chwilowo mam gdzieś ten cały bajzel
który ktoś kiedyś nazwał życiem.

i nie wierzę w nic
ani początek
ani koniec.

więc to ani nie początek ani nie koniec

...a może ...?

2.



109.
24.11.2009
utonęłam
w tych Twoich nieprzyzwoicie błękitnych oczach
i ja mogę siebie przekonywać
że już wcale, że w ogóle
ale Siebie nie słucha
głuche jest
i głupie.

od teraz X.
wielkie
głośne
NIC.
nie nie, to nie tak
lepiej po cichu, ukradkiem,
przemykając się nocami
żeby nie spłoszyć.

zatęskniłam za moimi niegdyś ulubionymi pytaniami
'dlaczego'
a to dobry znak, proszę państwa.
ale cii...

zagadki do wyjaśnienia:
- dlaczego mój kot mruży oczy jak nie podoba mu się jakiś zapach albo słyszy dźwięk blistra tabletek?
- dlaczego tabletka musująca... musuje?

ach, i wiecie
mam najfajniejszego kota na świecie.
kocham tego czarnego urwisa
i jego mokry nos na moim policzku
gdzieś w środku nocy. (:


I know it's not alright
So I'm breaking the habit

I don't want to be the one
Who battles always choose
Cuz inside I realize
That I'm the one confused

I'll paint it on the walls
I'm breaking the habit tonight

*LP



przemykam się.

2.



108.
14.11.2009
wybuchłam. wybuchłeś mnie. niepostrzeżenie. między słowami. zatęskniłam. za lekkością, za tymi nieistotnymi słowami, gestami przelotnymi, magicznymi chwilami. chwilami, które się liczą. dziękuję.

za dużo substytutów. krzyczy. wolna, a ograniczona przez fizyczność. przez myśli. przez rzeczywistość,którą ją karmię. zaczynam rozumieć. choć jeszcze nie do końca wiem co. a im więcej rozumiem, tym bardziej mam poczucie, ile jeszcze jest do zrozumienia.

potrzebuję zmian. gruntownych. bo nie ogarniam tego bajzlu. przekroczyłam próg, za którym nie ma już nic. nic, co byłoby warte tego co kiedyś. próg, za którym jest wszystko to, co jest warte. teraz.

A wtedy on otworzył oczy i spojrzał na niego
i zobaczył w nim dokładnie tego samego kim zawsze był.
Zawsze był sobą i nigdy nie był nikim innym.
Otwórz oczy, Mateusz. Otwórz oczy. Otwórz oczy, Mateusz.
Nie masz nawet dokąd wracać, bo nigdy nigdzie nie poszedłeś. Zawsze byłeś tutaj. Zawsze jesteś tutaj. Otwórz oczy, Mateusz. Uwielbiam z tobą rozmawiać, Mateusz. Fascynuje mnie kim jesteś, Mateusz. Uwielbiam spędzać z tobą każdą chwilę. Chcę być z tobą, Mateusz. Bo jak chcę być z tobą, to chcę być z każdym z nich. I ponieważ ich nie ma, jesteś tylko ty, dlatego upewnij się, że zawsze gdy rozmawiasz z sobą, patrząc na nich, to pamiętaj o tym, że rozmawiasz z Bogiem.

Otwórz oczy, Mateusz. Otwórz oczy...
[M. Grzesiak - frag. transu ze szkolenia Hipnoza i Szamany 2009]


a tymczasem spędzam piątek trzynastego z czarnym kotem na kolanach. przebiegł mi dziś, skubaniec, ze sto razy drogę. i nadal żyję. coś chyba jednak nie tak jest z tymi przesądami.

5.



107.
06.11.2009
popatrz ilu ich
a żadnego.
czasem mam ochotę stanąć
i krzyczeć.
no, dalej...

"panie, benzyna się panu leje!"
bo mi się silnik zepsuł
i chłodnica przegrzała
a mechanik wyjechał na urlop
i w dupie ma cały ten cyrk.
a ja mam niemijające wrażenie
że ktoś niedługo rzuci peta niechcący
na tę stróżkę benzyny
i możliwe
że będę to ja
a wtedy wybuchnę.
jak nigdy wcześniej
i nigdy później.
tylko czy aby na pewno niechcący?

tak strasznie mi wstyd
za to, że znowu
za to, że w ogóle
i że jakim prawem.

nic już nie wiem.
a jednak
to nie szarość.
bo jestem o rok
mądrzejsza.

spadam.

i tylko nie patrz mi w oczy.
nie dziś.


1.



105.
28.10.2009
Wdech. Wydech.
Uczę się oddychać na nowo.

I niech mi ktoś powie, że setmanowa huna nie czyni CUDów. :)

0.



104.
27.10.2009
- Jesteś?
- Tak, a TY?
A ja jestem nie-do-końca. Niech Cię nie zwiedzie moja fizyczna obecność. Duchowo jestem tysiące kilometry stąd. Próbuję zdefiniować ten stan. Brak. Brak powietrza. Duszę się. Własnymi myślami.

Odkrycie tygodnia: Jak to jest mieć kociaka - Weź puchaty kocyk, który suszył się na słońcu i owiń się nim cały. To jest to uczucie, którego doświadczysz, kiedy Twój nowy kot zaśnie Ci na kolanach. Czyli nowy futrzasty traktorek w moim domu :) Czarny rzecz jasna. Stworzenie na wskroś wielofunkcyjne: masażer antycelulitowy, poduszka pod głowę w nocy, błyskawiczny poprawiacz humoru(pokaaaaż na co Cię staaaać... ale NIE JEDEN raz!!), trener fitnessu ("goń mnie! właśnie łażę po stoleeee :D"), termoforek, maskotka do przytulania o każdej porze dnia i nocy (wiecznie niezaspokojona potrzeba czułości), darmowy peeling, pomoc domowa (szczególnie w czasie zmywania - a ponoć koty wody się boją :D), budzik (niestety, bez możliwości przestawienia godziny budzenia - z niewiadomych powodów doświadczam od niego nagłych przypływów czułości regularnie o 4:34 nad ranem, czyli "och tak Cię śtraśnie kocham...WEŹ MNIE POMIZIAJ !"), ew. budzik dla sąsiadów - głośno manifestujący swoje niezadowolenie w przypadku wywalenia z pokoju. I niech mnie ktoś jeszcze zapyta, czemu KOT, a nie pies ! :)

upijam się
sokiem pomarańczowym.
"To co, teraz anoreksja? :D"

[tęsknię
za Twoją dłonią
w mojej
na krakowskim peronie.]

0.



102.
18.10.2009
Pora dorosnąć.
Pora nauczyć się wreszcie jeździć na łyżwach
zamiast trzymać się kurczowo bandy
z paniką w oczach.

Pora dorosnąć, lumi.


[inaczej ?]

3.



101.
15.10.2009
Z cyklu Rozmów Niedokończonych:

Scena pierwsza.
Rzecz ma się w czasie rozmowy telefonicznej z moją Rodzicielką.
Mama: No... a na tym Twoim wydziale to fajni faceci?
Ja: Nie wiem, mama, nie rozglądałam się. [ta rozmowa prowadzi do katastrofy, czuję w kościach]
Mama: Ale ŻADNEGO miłego?!
Ja: Mili są... rozmawiam właśnie z jednym na gg :)
Mama: W Twoim typie? Podoba Ci się? Przystojny? Wysoki? Może byś tak zakręciła się koło niego?
Ja: Yyy... Ale ja nie szukam faceta. [czuję się jak lesbijka, przysięgam]
Mama: A... Szkoda...
Ja: Ej, o co Ci chodzi ;>
Mama: ... po prostu nie chcę, żebyś miała tak pojebane życie jak ja i nie czekała na ostatni dzwonek.
Ja: ... [ożeszkurwajapierdole. poddaję się.]
kurtyna.

Scena druga.
Dostałam premierową wersję nowej książki Andrzeja "Tak... chcę kochać". Nocka z głowy, a dzisiejszy dzień spędzony na gapieniu się w sufit i zapętlonym rytmicznym powtarzaniu w myślach "kurwakurwakurwa". Rozjebała mnie na części pierwsze. Dużo prawdy. Za dużo.
Wieczorem na skype:
Ja: Mam pustą lodówkę.
A.Setman: I co jeszcze masz?
Ja: I zły humor mam.
AS: Przeze mnie czy przez książkę?
[no żesz. on mnie jednak za dobrze zna.]
kurtyna.

Scena trzecia:
Ja: I wiesz, rozbeczałam się... a ja przecież nigdy nie płacze... -.-'
Angie: Co się stało?
Ja: Poczułam coś, czego nie doświadczyłam nigdy wcześniej...
Angie: ?
Ja: ...że zrobiłabym wszystko, żeby był szczęśliwy. Z Nią. Nawet jeśli miałabym wiele poświęcić...
Angie: A możesz coś zrobić?
Ja: Nie wiem... Jak na razie mam ochotę napisać maila i Ją tym mailem pogryźć!
kurtyna.

Tymczasem udaję, że mam katar. Bo kaszel już tylko na receptę. Czerwona to prawie jak pomarańczowa. A 'prawie' nie robi aż tak wielkiej różnicy, jak powiadają.

Tylko komu tym razem chcę zrobić na złość?
Bogu?

[moje niebo ma smak kawy z miodem. z Twojego kubka.]

"Przytuliła mnie. W tym geście była serdeczność, ciepło i jeszcze coś nieuchwytnego na kształt bezwzględnego zaufania, a raczej gotowości, do przyjęcia wszystkiego, co ode mnie dostanie lub usłyszy. Staliśmy tak kilka minut, a może i kilkanaście, aż jednocześnie  dotarliśmy do stanu w którym się wie, że coś się rozpoczęło. Połączyła nas niepisana umowa poznania się bez masek i makijażu, na którą rzadko kto jest w stanie się odważyć." AS

0.



99.
07.10.2009
żadne słowa nie wyrażą tego, co działo się w weekend na szkoleniu.
powiem tylko: d z i ę k u j ę.
wszystkim Wam
i każdemu z osobna.
:*
a każdemu kto nie był z nami
niech żal dupę ściska
i szlag trafi
czy coś. ;)

mam ochotę napisać do kogokolwiek. nieznajomego. bez opinii na mój temat, bez oceniania. napisać, pogadać, wygadać, wykrzyczeć, przemilczeć. albo list napisać. i wysłać go w świat. anonimowo. do anonima. do jednego z miliardów.

szukam kogoś niezwykłego w przestrzeni blogowej. wszyscy jacyś tacy szablonowi. tacy sami. ponoć marudzenie domeną Polaków (?)
the best of best: "muszę się mocno skupić, żeby mi wróciło myślenie" naahahahah.

mam potrzebę uśmiechniętej rozmowy. tak po prostu. może Ty?

jestem nieposkładana
gubię się we własnych myślach
tracę kontrolę
początek. koniec.
początek końca czy koniec początku?
a moze tak po prostu nic?
bez polotu jestem ostatnio.
jakby coś miało się wydarzyć, a jednak nic, ciągle nic.
trwam w pustce.
budzę się, zasypiam, tramwaje, słuchawki w uszach, pierdolę głupoty, ciągle to samo, over and over again.
udaję, ze mnie to bawi, a jednak może nie.
może jutro którego nie ma, może wczoraj, którego nie było.
t y l k o  n i e  d z i ś.
iluzja normalności.
iluzja szaleństwa.
iluzja paranoi.
zapętlam się.

pokusa nienormalności
starving czy striving?
i tylko nie wiem, czy śmieję się z niej czy z siebie.

nie, to nie jest dekadencka notka.
zresztą, who cares.
wracam do gry.

bo kiedy raz się przebudzisz
nigdy już nie zaśniesz...

It's crazy. Dreams amaze me.
I know that it wouldn't be my case if hadn't brace myself for the moment of truth.
I woke up and had to  c h o o s e.
I choose not to be afraid to be great..
I choose to go three times when no one ever goes at any time.
I know it's not impossible. I choose not to hesitate to go straight
there's no other way
I'm aware of who I am, and who I try to be, that's it

reality becomes a dream
and as crazy as this may seem

And then, suddenly, I awaken
And the coarse red thinking 'Damn!'
Sleep with it is the causing of  d e a t h

Let you know this ain't no nonsense, see...
* Smolik - Dreams

0.



98.
30.09.2009
Od środka mi dziś zimno.
Rozpadam się na kawałki.
Przytul mnie mocno.
Przytul.
Nic nie mów.
Daj mi oddychać tą chwilą.
Bądź.

Czasem mam wrażenie, że z małymi wyjątkami
otaczają mnie sami idioci.
(teraz każdy myśli, że jest wyjątkiem...)


3.





Poprzednie